Na koniec cyklu konkluduje, ze plaskowyz zamieszkiwany byl od okolo dziesieciu tysiecy lat. Mozna wiec pokusic sie za Warszewskiego, co biore juz na siebie, ze te wyniesione przez przyrode tereny mogly byc kolebka cywilizacji amerykanskiej po wielkim potopie. To, co zdolalo sie uratowac, przezylo wlasnie tu. Reszta zginela. Warszewski wnioskuje tez, na podstawie tego co widzial i co osobiscie zbadal, ze legendy indian o istnieniu „podziemnego swiata”, podziemnych korytarzy i tuneli we wnetrzu gory znajduja co najmniej czesciowe odzwierciedlenie w miejscowej topografii.
Dawniej, jak sie wydaje, kiedy ludzkosc tak nie gonila za pieniadzem i nie zyla tak szybko, wypraw poszukujacych ...